Potrzeby dziecka

Potrzeby dziecka

Dzieciństwo to szczególny czas w życiu człowieka. Nigdy później środowisko w jakim się znajdziemy nie będzie miało tak ogromnego i decydującego wpływu na to w jaki sposób realizować będziemy swój ludzki i osobowy potencjał z którym w momencie narodzin przybywamy na Ziemię. To właśnie nasze otoczenie w dużej mierze zdeterminuje, w jakim stopniu staniemy się tym, kim mamy się stać. Dzięki rodzicom i warunkom jakie nam stworzyli, nauczycielom i innym napotkanym w życiu osobom i zdarzeniom losu nabywamy niezbędnych dla naszego rozwoju doświadczeń.

Rodzice i wychowawcy dokładają wszelkich starań, aby stworzyć, na miarę swoich możliwości, najlepsze z możliwych warunki do wzrostu i rozwoju dzieci. Naukowcy na całym świecie starają się na wszelkie sposoby ustalić zaspokojenie jakich potrzeb takie właśnie warunki stworzy.

W 1943 roku Abraham Harold Maslow (1908 – 1970) zaproponował model przedstawiający podstawowe potrzeby każdego człowieka.

Zajmijmy się po kolei każdym z tych poziomów uzupełniając je o te aspekty, które są szczególnie ważne dla dzieci. Zacznijmy od nie uwidocznionej w modelu – z pewnością dlatego, że absolutnie oczywistej – potrzeby bycia kochanym.

Potrzeba bycia kochanym

Człowiek, który przychodzi do nas w momencie poczęcia już od samego początku gotowy jest obdarzyć nas nie tylko zaufaniem, ale przede wszystkim wręcz nieograniczonymi zasobami miłości. Każde dziecko kocha swoich rodziców. Każde pragnie i oczekuje, że będzie kochane. Dlatego podstawową potrzebą każdego dziecka jestpotrzeba bycia kochanym, jak również obcowania z osobami, które dziecko może pokochać i podziwiać.

Świadomość bycia kochanym staje się jakby magicznym kręgiem, który chroni nas przed nieprzychylnymi zdarzeniami losu i daje siłę do podniesienia się z nawet najbardziej dotkliwych upadków.

W wywiadzie jakiego udzielił znany polski psychoterapeuta Wojciech Eichelbergerczytamy:

„Być może pamiętasz Charlie Browna, bohatera niegdyś bardzo popularnego komiksu „Peanuts”. Charlie to mądry, wrażliwy chłopiec, ale jednocześnie podwórkowy oferma. Nikt nie chce się z nim bawić, grać w piłkę. Kiedyś upada i nabija sobie guza. Wraca jednak do domu z podniesioną głową, pocieszając się myślą: „ale tata mnie kocha!” I to jest to. Świadomość, że kocha nas ktoś dla nas ważny – najlepiej rodzice, ale od biedy może być wujek, ciotka, babcia czy dziadek – jest tarcza, która chroni przed bólem, przykrościami i przeciwnościami losu. Potrzeba bycia kochanym jest tak ważna, że czasem wystarczy jeden moment, jedno spojrzenie, jedna uwaga, jedno zdanie wypowiedziane z szacunkiem i miłością, by zasiać w nas ziarno poczucia wartości.” http://www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18&Itemid=66

Sprawa wydaje się oczywista – powinniśmy kochać i kochamy nasze dzieci. Niestety praktyka pokazuje, że wiele dzieci, i to nie tylko z rodzin uznanych za patologiczne, wzrasta w poczuciu, że rodzice ich nie kochają, albo że na miłość rodziców muszą sobie zasłużyć. Tymczasem dzieci potrzebują być przekonane, że są kochane zawsze i bezwarunkowo, nawet wtedy, gdy w danej chwili nie spełniają wymagań czy oczekiwań rodziców, gdy są „niegrzeczne.” Nie oznacza to oczywiście, że mamy dzieciom na wszystko pozwalać i ignorować to, co w ich zachowaniu godne jest potępienia. Nie spełnilibyśmy wtedy powierzonej nam roli bycia przewodnikiem i opiekunem. Warto jednak, abyśmy postarali się przekazać nasze krytyczne uwagi, bądź też podjąć środki dyscyplinujące, w taki sposób, aby za wszelką cenę uniknąć zasiania w dziecięcej duszy ziarenka niepokoju, że jest w mocy sprawić, że przestaniemy je kochać i że to one są za naszą miłość odpowiedzialne.

Na podsumowanie tej części chciałabym zachęcić do refleksji nad następującymi pytaniami:

  1. Skąd wiemy, że jesteśmy kochani? Po czym to poznajemy?
  2. W jaki sposób najbliżsi z naszego otoczenia przekazywali nam swoją miłość?
  3. Jak my wyrażamy naszą miłość do dziecka, partnera, własnych rodziców?

Dzieci uczą się przez naśladowanie i identyfikację – nasze sposoby wyrażania miłości będą wzorcem dla ich sposobu w późniejszym życiu. To od rodziców dziecko nabędzie przekonań dotyczących tego, jak okazywać uczucia drugiemu człowiekowi.

Mówmy dzieciom, że je kochamy – najczęściej jak tylko się da – ale pamiętajmy też, że aspekt werbalny to tylko niewielka część komunikatu. Im młodsze dziecko, tym większą wagę przypisuje przekazom pozawerbalnym: intonacji głosu, wyrazowi naszego spojrzenia, postawie ciała. Zadbajmy więc o to, aby nasz komunikat był spójny, aby język ciała i wypowiadane słowa oraz nasze czyny wyrażały to samo.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s